Ostatnio usłyszałem od znajomego: „Lidzbarczanie to mają szczęście!”. Powiedział to z lekką nutą zazdrości, myśląc o majestatycznym zamku biskupów warmińskich. Ale szybko doszliśmy do wniosku, że w Lidzbarku Warmińskim jest znacznie więcej powodów do dumy niż tylko zamek.
Jednym z nich – i to bardzo wyjątkowym – są Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry. To festiwal, który od kilkudziesięciu lat zamienia miasto w stolicę inteligentnego żartu, błyskotliwej pointy i artystycznej satyry. Przez kilka sierpniowych dni na scenie pojawiają się najlepsi kabareciarze, stand-uperzy i satyrycy z całej Polski. Publiczność bawi się na Turnieju o Złotą Szpilkę, przeżywa wyjątkową Kabaretową Noc pod Gwiazdami, a także uczestniczy w koncertach i pokazach filmowych. To nie tylko rozrywka – to święto humoru, które na stałe wpisało się w kulturalną mapę kraju.
Co roku do Lidzbarka przyjeżdżają setki gości, by wziąć udział w tym niepowtarzalnym wydarzeniu. I choć gwiazdy sceny kabaretowej grają tu pierwsze skrzypce, to równie ważną rolę odgrywają mieszkańcy – otwarci, gościnni i zaangażowani w tworzenie atmosfery, która sprawia, że festiwal ma swój jedyny w swoim rodzaju klimat.
Ale Lidzbark to nie tylko humor i satyra. Latem miasto żyje muzyką – od Lidzbarskich Wieczorów Jazzowych, przez koncerty plenerowe, po rodzinne festyny i potańcówki nad Łyną. Dzięki temu każdy znajdzie tu coś dla siebie, a kalendarz wydarzeń potrafi być naprawdę imponujący.
Patrząc na to wszystko, mogę śmiało powtórzyć za moim znajomym – lidzbarczanie naprawdę mają szczęście. Bo mieszkać w miejscu, gdzie historia spotyka się z kulturą, a śmiech jest stałym gościem, to prawdziwy skarb.
