Łącznik

Co, gdzie, kiedy?

Piotr Baczewski o wojnie, relacjach i czasie, którego nie można zmarnować.

Jadę do miejscowości Woryny, kilka kilometrów na południe od granicy z obwodem królewieckim. Z tym samym państwem, którego armia ponad 800 kilometrów dalej prowadzi wojnę z Ukrainą. Trudno o bardziej symboliczne miejsce do rozmowy o relacjach, bezpieczeństwie i przyszłości naszego regionu.

Za Górowem Iławeckim droga się zwęża, po obu stronach las, a potem biały budynek dawnej rządcówki – wyremontowanej starannie, z czerwonym dachem i tablicą przy wejściu. Obecnie mieści się tutaj Dom Pomocy Społecznej. Cisza taka, że słyszę tylko własne kroki na kamiennej ścieżce.

Piotr Baczewski ogarnia biurową administrację miejsca, które opiekuje się dwudziestoma starszymi ludźmi.

Jeszcze kilka dni temu był na Ukrainie – tym razem w innej roli niż zazwyczaj.

– Jestem takim społecznym inicjatorem, łącznikiem – mówi. – Między samorządami różnych szczebli, przedsiębiorcami i sektorem pozarządowym z Polski i Ukrainy.

Pierwsze kontakty z Ukrainą nawiązał blisko dwadzieścia lat temu – z organizacją z Żytomierza, z funduszy norweskich.

– Byliśmy wtedy przykładem dobrych praktyk, wkręciliśmy się w aktywność u wschodnich sąsiadów – mówi. – Ale lawina ruszyła, jak nietrudno się domyślić, po wybuchu pełnoskalowej wojny.

Konwoje

Po 24 lutego 2022 roku dołączył do konwojów humanitarnych. Najpierw granica, potem w głąb kraju. Wyjazd za wyjazdem.

– To nie jest tak, że jedziesz i wracasz – mówi. – Widzisz rzeczy, których się nie zapomina.

Opowiada mi historię z pierwszego miesiąca wojny. Konwój jedzie w stronę Ukrainy, na granicy tłumy kobiet i dzieci jadących w przeciwnym kierunku. Podchodzi do ogrodzenia. Od drugiej strony podbiegł chłopiec – może osiem lat, może dziesięć. Wcisnął przez siatkę piernik w kształcie serca. Na pierniczku napis po ukraińsku.

– Povernitsia żywym – mówi Piotr cicho. – Wróćcie żywi. Do domu.

Milczy chwilę.

– Wszyscy płakali. Chłopy z konwoju, byli żołnierze. Wszyscy. Kurtyna opadła.

Z tych konwojów wyrosły kontakty. Z kontaktów – trwałe relacje z ukraińskimi władzami. I zaproszenie na II Międzynarodowe Forum Spójności w Kijowie.

Kijów, który żyje, umiera, a potem znów rodzi się na nowo

Z okna hotelowego widział Majdan Niezależności. Ukraińska flaga, korki na Chreszczatyku, normalny ruch miejski. I na placu – zgromadzenie ludzi. Pogrzeb młodej dziewczyny.

– Czuć było bicie serca Europy w tym miejscu – mówi. – Serio. Miasto żyje normalnie i jednocześnie chowa swoich.

Na Forum była premier Ukrainy, ministrowie, elita państwowa, delegacje z całego świata.

– Czuć było ogromną siłę i zaangażowanie całego aparatu państwowego – mówi Baczewski. – To nie były słowa na konferencji. To był konkretny plan. Odbudowa Ukrainy to nie pieśń przyszłości – to proces, który trwa już od początku wojny.

Zaskoczyło go coś jeszcze.

– Bezpieczeństwo na najwyższym poziomie i jednocześnie pełna otwartość i szczerość wobec sojuszników. Te dwie rzeczy rzadko idą razem.

Okno się zamyka – zostaną ci z najtrudniejszych czasów

Ukraińcy bardzo doceniają tych, którzy mieli odwagę być z nimi fizycznie w najtrudniejszym czasie – opowiada. – I pamiętają. Relacje zbudowane teraz będą miały zupełnie inną wartość przy odbudowie niż te, które ktoś spróbuje zbudować po zakończeniu wojny.

Patrzy na mnie spokojnie i pewnym tonem głosu mówi:

– Jeśli ktoś chce być przy odbudowie Ukrainy, powinien działać najpóźniej dziś. Wkrótce będzie za późno. Będzie ogromna międzynarodowa konkurencja.

Warmia i Mazury mają w tym konkretną rolę. Jest już ponad osiemset tysięcy ukraińskich weteranów wojennych wymagających rehabilitacji – fizycznej i psychicznej. Ukraina sama sobie z tym nie poradzi.

– My mamy wszystko, czego potrzeba – dodaje. – Wykwalifikowaną kadrę opiekuńczą, dobrą służbę zdrowia, spokojne miejsca do leczenia i wypoczynku. To jest konkretna szansa dla przedsiębiorców, samorządów i organizacji z regionu.

– Dopóki Ukraina walczy, my nie musimy – wtrąca po chwili.  – To nie jest sentyment. To pragmatyzm.

Na Forum w Kijowie pierwsze kroki już zostały zrobione. Gmina Braniewo oraz Miasto i Gmina Bisztynek podpisały porozumienia trójstronne z ukraińskimi gminami. Pierwsze z regionu.

– Mam nadzieję, że kolejne pójdą tym śladem – mówi. – Czasem wystarczy jeden telefon albo jeden wyjazd. Mogę pomóc.

Co działa, co przeszkadza

Najtrudniejsze są zawsze początki – pierwszy impuls, pierwsze spotkanie, pierwszy wyjazd. Ale jak już obie strony zaczną rozmawiać – bez tłumaczy, bo języki są podobne – współpraca sama nabiera tempa.

– Spontanicznie rodzą się nowe pomysły – mówi Baczewski. – Nieoficjalne spotkania robią więcej niż oficjalne dokumenty.

Największym wyzwaniem jest coś innego.

– Narracja budowana przez Kreml przy użyciu farm trolli i sztucznej inteligencji – wyjaśnia. – Celowa, konsekwentna, obliczona na skłócenie dwóch narodów. Informacja jest dziś bronią. Tylko sprawdzone źródła i zdrowy rozsądek.

A co daje nadzieję? Na Ukrainie pielęgnowana jest historia I Rzeczypospolitej – zaznacza. – Odbudowywane są zamki, remontowane polskie kościoły pomimo skromnych środków. Trwają ekshumacje na Wołyniu.

– To jest kapitał, który budowaliśmy latami – dodaje. – Widać, że warto było. Nie zmarnujmy tego.

Jak wyobraża sobie Ukrainę za dziesięć lat?

– Jako państwo niepodległe, demokratyczne, bezpieczne oraz jako naszego najważniejszego sojusznika na wschodzie. To nasz wspólny interes.

I na koniec – co daje mu największą nadzieję?

– To, że uda nam się pozostawić świat choć odrobinę lepszym niż go zastaliśmy – odpowiada. – Nie dla nas. Dla dzieci i wnuków.

Wychodzę na kamienną ścieżkę przed rządcówką. Bocian wciąż stoi przy drodze. Warmia pachnie trawą i spokojem. Piotr Baczewski wraca do biurowych spraw.

Jadę do Olsztyna z niepoukładanymi myślami. Osiemset kilometrów stąd trwa wojna. Mamy wszystko, żeby pomóc.

Okno się zamyka.

autor: Mariusz Sieraj

FOT Piotr Baczewski: 01 Majdan Niezależności w Kijowie. W tle normalne życie miasta. 02. „Kijów, 2026. Miasto żyje — mimo śladów które zostały.

Piotr Baczewski – Prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych i Profilaktyki Zdrowia „Jesteśmy Razem”. Wraz z żoną Anną prowadzi Centrum Barka w Górowie Iławeckim i Dom Pomocy Społecznej w Worynach. Pełnomocnik Wojewody Warmińsko-Mazurskiego ds. Seniorów oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych. 

Rządcówka w Worynach – zabytkowy budynek zbudowany w 1797 roku, za czasów gdy Woryny były własnością rodu von Domhardt.