Festiwal Dworów Bałtyckich w Warlitach. Kino spotkało historię

Co, gdzie, kiedy?

Trzy wyjątkowe filmy, dwa dni spotkań, rozmowy z twórcami i żywe dyskusje o kinematografii. Za nami Festiwal Dworów Bałtyckich „Dworskie filmy Filipa Bajona” w Pałacu Warlity.

Festiwal Dworów Bałtyckich odbył się 11–12 września w Pałacu Warlity – miejscu, które już samą swoją architekturą, wnętrzami i otoczeniem stworzyło wyjątkową oprawę dla wydarzenia poświęconego filmowi, historii oraz dziedzictwu dawnych rezydencji.

Sama historia Pałacu Warlity sprawia, że trudno o lepszą scenerię dla takiego wydarzenia. XIX-wieczna rezydencja jeszcze kilkanaście lat temu była ruiną, a jej przywracanie do życia trwało aż 12 lat. Odbudowywano ją z ogromną dbałością o detale, odnawiając m.in. cegły, więźbę dachową i stolarkę, a trzy hektary zaniedbanego terenu nad Jeziorem Platyny przekształcono w park nawiązujący do historycznego projektu Johanna Larassa z 1894 roku.

To właśnie w takim miejscu przez dwa dni uczestnicy mogli nie tylko odkrywać sam pałac, ale przede wszystkim spotkać się z kinem Filipa Bajona w przestrzeni zupełnie innej niż tradycyjna sala kinowa.

W programie znalazły się trzy filmy reżysera: „Magnat”, „Kamerdyner” oraz „Śluby panieńskie”. Każda z projekcji była punktem wyjścia do dalszych rozmów nie tylko o samych produkcjach, ale także o historii, sposobie opowiadania o przeszłości i roli miejsc, w których takie historie się rozgrywają.

Wyjątkowym elementem wydarzenia była obecność samego Filipa Bajona. Reżyser spotykał się z uczestnikami festiwalu, odpowiadał na pytania i dzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi własnej twórczości oraz szeroko pojętej kinematografii. Dzięki temu widzowie mieli okazję spojrzeć na znane filmy z zupełnie innej perspektywy – oczami ich twórcy.

– Dla mnie to jest duża przyjemność, że mogę pokazać tym, którzy chcą, swoje duże filmy, które już zeszły z ekranów. Od czasu do czasu wracają w telewizji, a tutaj można je zobaczyć na ekranie filmowym – mówił Filip Bajon.

Reżyser zwracał również uwagę na wyjątkowość polskich rezydencji.

– Dwory polskie są wyjątkowe. Nigdzie na świecie nie ma takich budynków, nigdzie nie spotkałem podobnych budynków, a jeżeli już są, to jest to takie nieudolne naśladownictwo – dodawał.

Festiwal w Warlitach był jednak czymś więcej niż tylko przeglądem filmów. To element większego, międzynarodowego projektu „Szlak Dworów Bałtyckich”, którego celem jest ponowne zwrócenie uwagi na tysiące dworów i pałaców znajdujących się w regionie Morza Bałtyckiego.

Chodzi nie tylko o ochronę zabytkowych obiektów, ale również o nadawanie im nowych funkcji, wypełnianie ich kulturą i tworzenie wokół nich atrakcyjnej oferty turystycznej. Takie wydarzenia jak festiwal w Warlitach pokazują, że dawne rezydencje mogą być dziś nie tylko świadkami historii, lecz także miejscami spotkań, rozmów i współczesnych wydarzeń kulturalnych.

– Na Warmii i Mazurach jest to wydarzenie organizowane po raz pierwszy, a organizowane jest w projekcie „Szlak Dworów Bałtyckich”, międzynarodowym projekcie, w którym uczestniczy: Dania, Szwecja, Niemcy, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia. Siedem krajów wokół południowego Bałtyku umówiło się, że będzie ratować od zapomnienia dziedzictwo kulturalne w postaci dworów, dworów bałtyckich – informuje Grażyna Grejner, koordynatorka projektu „Szlak Dworów Bałtyckich” na Warmii i Mazurach.

Istotną częścią festiwalu były także rozmowy po projekcjach. Publiczność mogła dzielić się własnymi spostrzeżeniami, zadawać pytania i odkrywać szczegóły, które przy wcześniejszym oglądaniu filmów mogły pozostać niezauważone.

Jak podkreślał jeden z uczestników wydarzenia, możliwość bezpośredniego spotkania z reżyserem pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na znane już obrazy.

– Co prawda zetknąłem się już ze światem filmów przez moją siostrzenicę, ale pierwszy raz miałem okazję zobaczyć od tej drugiej strony, co reżyser miał na myśli. Oglądając kolejny raz ten sam film, odkrywam zupełnie nowe rzeczy, których nigdy nie byłem w stanie zobaczyć za pierwszym razem. Festiwal jest czymś fantastycznym. Powinien być powtarzany w różnych miejscach, żeby zbliżyć widzom reżysera oraz pokazać im to, co jest najpiękniejsze w filmie – mówił uczestnik wydarzenia w Warlitach.

Festiwal pokazał również, jak dobrze mogą uzupełniać się kino, historia i zabytkowa przestrzeń. Pałac przestał być jedynie tłem dla wydarzenia – stał się jego integralną częścią i miejscem, które budowało atmosferę całego spotkania.

To właśnie jest jedno z głównych założeń projektu Baltic Manors Route: sprawić, aby historyczne dwory i pałace ponownie wypełniły się ludźmi i zaczęły funkcjonować jako żywe miejsca kultury, turystyki oraz spotkań.

Warlity przez dwa dni właśnie takim miejscem były.

Festiwal Dworów Bałtyckich połączył historię rezydencji, kino Filipa Bajona oraz rozmowę o dziedzictwie kulturowym regionu. Pokazał też, że zainteresowanie dawnymi dworami i pałacami można budować nie tylko poprzez opowiadanie o ich przeszłości, lecz także poprzez organizowanie w nich współczesnych wydarzeń i tworzenie nowych powodów, by do tych miejsc wracać.

Baltic Manors (Szlak Dworów Bałtyckich) to międzynarodowy projekt kulturowy współtworzony w województwie warmińsko-mazurskim przez Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie

info: Redakcja WamaZonePL