Zazwyczaj raz w tygodniu staram się wyjść z rodziną na obiad. To już taki nasz mały rytuał. Większość popularnych miejsc w regionie zdążyliśmy odwiedzić, więc od pewnego czasu szukamy lokali, w których jeszcze nas nie było. Tym razem nie mieliśmy konkretnego planu — po prostu otworzyłem mapę Google, spojrzałem na propozycje i nagle wyskoczyło L’Orso. Nigdy wcześniej o tym miejscu nie słyszałem. To był zupełny przypadek. I właśnie tam postanowiliśmy świętować nasze 3 miliony wyświetleń filmów na #wamazone.
L’Orso znajduje się na olsztyńskim Zatorzu i już od wejścia robi nietypowe wrażenie. Pierwsza rzecz, którą się widzi, to ogromny niedźwiedź namalowany na jednej ze ścian. Trudno go przegapić — to taki charakterystyczny „gospodarz” lokalu, który nadaje temu miejscu bardzo rozpoznawalny klimat. nazwa zobowiązuje, więc dominuje kuchnia włoska.
Po zajęciu stolika dostaliśmy kilka kart: klasyczną, sezonową i jeszcze jedną z dodatkowymi pozycjami. Wybór jest naprawdę szeroki — od pizz i makaronów, po przystawki, sałatki i desery. My zamówiliśmy trzy pizze, jedną sałatkę i dzbanek wody. Za wszystko zapłaciliśmy 150 zł.
Obsługa działała sprawnie, bez zbędnego zamieszania, co zawsze doceniam, zwłaszcza kiedy wychodzimy całą rodziną.
To było takie wyjście bez planu, które okazało się bardzo udane. A skoro szukamy nowych miejsc, w których jeszcze nas nie było, L’Orso zdecydowanie wpisuje się na listę tych, do których przypadkiem trafiasz — a potem cieszysz się, że ta mapa Google tak właśnie poprowadziła.
Dowiedz się więcej — konkretne źródła i linki:
- Strona L’Orso na Google Maps (menu, zdjęcia, lokalizacja)
https://share.google/bwfbhAKzaibxEQpVp
- L’Orso — profil na Facebooku
https://www.facebook.com/lorsoolsztyn/?locale=pl_PL
Mariusz Sieraj