Są słodycze, które cieszą przez chwilę – kostka czekolady do kawy, kawałek sernika u babci, czy kruche ciasteczko na szybko. A są też słodycze, które mają w sobie coś więcej niż tylko smak. Kryją w sobie historię, tradycję i atmosferę miejsca z którego pochodzą. Tak właśnie jest z sękaczem – królewskim ciastem z pogranicza Mazur i Suwalszczyzny, które od lat ma swoje wyjątkowe święto w niewielkiej, ale niezwykle gościnnej miejscowości – Żytkiejmach.
Miejsce, gdzie sękacz ma pomnik
Żytkiejmy, to wieś położona w otulinie Puszczy Rominckiej niedaleko granicy z Litwą. To tutaj od lat organizowane jest Święto Sękacza – impreza, która 15 sierpnia ściąga smakoszy z całej Polski i nie tylko. Miejscowość tak bardzo kocha swój słodki symbol, że w samym centrum stoi… pomnik sękacza. Jedyny taki w Polsce.
Sękacz – wypiek z duszą
Nie jest to ciasto, które powstaje w godzinę. Wypieka się je nad ogniem, na obrotowym wałku, polewając kolejne warstwy ciasta, które zastyga i tworzy charakterystyczne „sęki”. To właśnie ta pracochłonność i widowiskowy proces pieczenia sprawiają, że sękacz smakuje inaczej – trochę jak wspomnienie dzieciństwa, trochę jak coś odświętnego.
Skład jest prosty: jajka, mąka, masło, cukier, śmietana i odrobina aromatu. Ale magia tkwi w cierpliwości i w tym, że każdy sękacz jest inny – niepowtarzalny jak odcisk palca.
Rekordy i tradycja
Na Święcie Sękacza w Żytkiejmach powstały już prawdziwe legendy – największy z nich miał 5 metrów długości i ważył około 80 kilogramów! Do jego przygotowania zużyto tysiąc jaj i dziesiątki kilogramów składników.
Święto, które łączy ludzi
Tegoroczna edycja zapowiada się równie smakowicie. Będą konkursy na najlepszy sękacz, kiermasze lokalnych specjałów, warsztaty, koncerty i taneczna noc pod chmurką. To nie tylko okazja, żeby spróbować różnych wersji tego ciasta – to także spotkanie ludzi, którzy kochają swoją małą ojczyznę i chcą dzielić się nią z innymi.
Dlaczego warto przyjechać?
Bo w Żytkiejmach można się przekonać, że jedzenie to coś więcej niż smak. To tradycja, pasja i radość bycia razem. A sękacz – złocisty, pachnący i lekko chrupiący na brzegach – jest najlepszym ambasadorem tej idei.
Więc jeśli 15 sierpnia będziecie szukać słodkiego powodu, by wyruszyć w drogę – kierunek jest prosty. Żytkiejmy. Święto Sękacza. Smak, którego się nie zapomina.
